Archive for Lipiec, 2013

Reforma przedszkolna czy niewypał?

Na temat posyłania sześciolatków do szkól mówi się już od wielu lat, a reforma, zgodnie z którą za dwa lata wszystkie dzieci będą kończyły zerówkę w szkole ciągnie się w nieskończoność. Polscy politycy zapatrzyli się na inne systemy edukacyjne w Europie i chcieli jak najszybciej te wzorce powielić, jednak nie wzięli pod uwagę faktu, że w przykładowej Szwecji szkolnictwo jest tak dofinansowane, że dla dziecka i jego edukacji znajdzie się wszystko. Szkoły posiadają nie tylko odpowiednie pomieszczenia, ale również materiały dydaktyczne i przystosowane tereny do rekreacji. W Polsce jak zwykle wszystko zawsze zaczyna się od tyłu. Najpierw trzeba zwolnić miejsca w przedszkolach, dlatego wysyła się dzieci do szkół, aby przynajmniej kilka miejsc zapewnić dla innych. Potem wprowadza się maluchy do szkolnych zerówek, a kiedy te już mają rok za sobą przygotowuje się dla nich specjalną świetlicę i wyposażenie. Reforma zerówkowa jest przykładem ciągłego powielania błędów przez polskich polityków, jeszcze nie tak dawno likwidowano dwie klasy podstawówki na rzecz gimnazjum tłumacząc ten fakt zbyt dużą rozpiętością wiekową, a dziś dodaje się kolejny rocznik na dodatek do nieprzygotowanych szkół. Przygotowanie odpowiednich pomieszczeń i ich wyposażenie chociażby w dostosowane do wzrostu dzieci ławki to ogromne koszty, na które budżet nie jest przygotowany.

Uchodźcy – problem międzynarodowy

Pojęcie uchodźcy jest jednoznacznie rozumiane, jako osoby, która musiała opuścić swój kraj w celu ochrony życia lub uniknięcia prześladowań z powodów politycznych, religijnych lub plemiennych. Uchodźcy bywają różni zależnie od przyczyn emigracji, która może wynikać z wojny i nietolerancji religijnej, albo dojścia do władzy opozycyjnego ugrupowania. Wiele krajów, zwłaszcza afrykańskich przeżywa okresy terroru, w czasie których jedno plemię wyżyna w okrutny sposób drugie, nie oszczędzając nawet małych dzieci. Ratowanie własnego życia ucieczką za granicę, w poszukiwaniu szansy na normalność jest w takich sytuacjach naturalne, jednak uchodźcy stanowią problem dla krajów, które ich przyjmują. Z jednej strony zamknięcie granic może się wydawać niehumanitarne, ponieważ skazuje się tych ludzi na tułanie się po świecie, często też na utratę życia czy głód, z drugiej przyjmowanie wszystkich to konieczność ich wyżywienia, zakwaterowania i miejsc pracy, z których mogliby się utrzymać. Problemem jest opieka zdrowotna, socjalna oraz kwestie religijne zwłaszcza, jeśli uchodźcy są innego wyznania niż dominujące w danym kraju. Przyjęcie uchodźców to dla kraju również opowiedzenie się po jednej ze stron, co może grozić sankcjami na arenie politycznej. Może nim być na przykład zerwanie stosunków dyplomatycznych czy embargo eksportowe na określone towary.

Kobiety w polityce

Polityka to z pewnością domena mężczyzn, co ma podłoże sięgające daleko w głąb historii. Zanim kobiety dopuszczono do nauki, pracy, biznesu i polityki musiały upłynąć wieki, w których to mężczyzna rządził, a kobieta prowadziła dom i stanowiła ozdobę. Dziś sytuacja już nieco się zmieniła, a pomimo to nadal trudno spotkać w polityce prawdziwe żelazne damy. Z czego to wynika? Zapewne z tego, że panie są delikatniejsze i bardziej rodzinne, potrzebują spokojnego przytulnego domu z dziećmi i kochającym mężem, a nie wielogodzinnych debat i rozumienia niuansów prawa czy ekonomii. W polityce ceniona jest konsekwencja, twardość i brak sentymentów, o czym świadczą przykłady ciągłego wypominania sobie publicznie kochanek, komunistycznej przeszłości czy pijaństwa. Pomimo to jednak panie trafiają na wysoki szczebel, czego przykładem może być chociażby Margaret Thatcher czy Angela Merkel. Do polityki trafiają także Polki, a w dzisiejszym rządzie chociażby zasiada pani marszałek Sejmu Ewa Kopacz czy też cztery panie minister. Niestety polska przeszłość polityczna nie wskazuje na wiele kobiet, które w jakiś szczególny sposób zaznaczyły się dla kraju zarówno w polityce, jak i na polu gospodarczym. Być może wynika to z faktu, że Polski zdecydowanie wolą życie rodzinne niż publiczne, a może społeczeństwo bardziej ufa mężczyznom, jako politykom.

Polityk w oczach mediów

Media nie są powodem do radości zwłaszcza, jeśli oceniają i prezentują postaci z życia publicznego, czyli polityków. Jest oczywiste, że gazety żyją z sensacji, a gdyby zamieszczały tylko poprawne i grzeczne teksty prawdopodobnie nikt by ich nie czytał. Nie bez powodu mówi się o nich, ze jest to prasa brukowa, czyli zbierająca informacje z najniższych pobudek i mało lotnych źródeł. Zadziwia jednak spekulowanie na temat tego, który polityk, co myśli i jak się w danej chwili czuje, bo przyłapano go akurat na jakimś nietypowym zachowaniu. Kiedy europoseł Jarosław Wałęsa gościł w Koszalinie odwiedzając najpierw studentów, z którymi dzielił się grillowaną kiełbasą, a potem udając się na obiad go znanej i dobrej restauracji nazwano go publicznie hipokrytą. Podsumowano takie zachowanie koniecznością zabicia smaku prymitywnej kiełbasy daniami z wyższej półki. Trudno powiedzieć, co skłoniło piszącego relację dziennikarza do wydania takiego osądu. Możliwe, że sam nie lubi kiełbasy z grilla, albo nie lubi Jarosława Wałęsy zastanawia jednak fakt, na ile wierzyć w słowo pisane, skoro jest ono wyciągane z kapelusza? Warto też zapytać wspomnianego dziennikarza, czy on sam najadłby się do syta jedną kiełbasą z grilla i zrezygnował z dobrego obiadu, skoro już miał okazję być w Krakowie, gdzie znajduje się ta restauracja?

Polska afera receptowa

Afery są w polskiej rzeczywistości czymś naturalnym podobnie, jak w polityce w ogóle, jednak czasami można odnieść wrażenie, że szukanie sensacji staje się rodzajem rozrywki, poza tym, że jest też oczywistym przykładem niegospodarności i braku zdrowego rozsądku. Przykładem może być ostatnia afera receptowa, która dzięki decyzji jednego człowieka naraziła na ogromne straty cała służbę zdrowia. Problem sprowadza się do nowych recept, jakie mają obowiązywać od 2013 roku. Druki uległy niewielkiej zmianie gdyż zostały wzbogacone o specjalne kody kreskowe, które mają na celu ewidencjonowanie i kontrolę wypisywania leków. Kiedy większość placówek zamówiła już roczne zapasy nowych recept jeden z wysokich urzędników zdecydował, że będą się one jednak różniły jedną cyfrą, umieszczoną w kodzie kreskowym. Z powodu tej jednej cyfry setki tysięcy druków zostaną przeznaczone na śmietnik, podczas gdy chorzy czekają na miejsca w szpitalach z powodu braku środków na zabiegi. Ogromna sterta druków straszy dziś i zmusza do zastanowienia nad gospodarnością niektórych przedstawicieli władz. Poza tym niektórzy lekarze, nie wiadomo czy świadomi czy nie, wypisują te recepty, których nie chcą realizować apteki, nakłaniając klientów, aby z tego powodu uiszczali pełną kwotę za leki. Wiele osób decyduje się na to rezygnując z dochodzenia swoich praw.

Polacy nie chodzą na wybory

Wybory to jeden z elementów demokratycznego państwa, dlatego również w Polsce takie się odbywają od dziesięcioleci. Niestety rzeczywistość pokazuje, że obywatele tego kraju nie są już tak bardzo zainteresowani decydowaniem o tym, kto zasiądzie w rządzie, albo będzie ich reprezentował w ławkach poselskich. Można się jedynie domyślać przyczyn takiego spadku zainteresowania, które sprawia, że często trudno osiągnąć wymaganą liczbę głosujących, aby wybory były w ogóle ważne. Rzeczywistość zazwyczaj pokazuje, że nie tak wygląda realizacja obietnic poselskich, jak się tego spodziewali wyborcy, a głosowanie na konkretną partię przynosi później wiele rozczarowań. Polacy nie chcą już decydować skoro i tak nie mają wpływu na to, co się będzie działo potem. Piękne slogany, jakie znajdują na wrzucanych do skrzynek ulotkach przyszłych radnych czy posłów w rzeczywistości są jedynie sloganami, nie znajdującymi żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nawet, gdyby z założenia były realne, co może zdziałać jeden człowiek wobec setek innych? Udział w głosowaniu jest patriotycznym obowiązkiem i zapewne jeszcze tylko, dlatego głównie przedstawiciele starszego pokolenia się na nie udają. Problem nie dotyczy jedynie wyborów do Sejmu czy rządu, ale również pojawia się na poziomie lokalnym podczas wyborów do urzędów gmin czy referendum.

Ustawa pro macierzyńska

Młode mamy, które rodzą dzieci potrzebują określonego czasu na opiekę i karmienie niemowlęcia, dlatego trudno spodziewać się, że od razu po porodzie wrócą do pracy. Urlopy macierzyńskie od zawsze miały gwarantować im ten czas, jednak polityka w tym zakresie stale się zmienia. Dążąc do stałej poprawy warunków młodych matek opracowano ustawę, według której kobietom po porodzie będzie przysługiwać cały rok wolnego. W porównaniu do dotychczasowych 20 tygodni jest to zmiana bardzo znacząca, dlatego ustawa przed zatwierdzeniem budziła sporo dyskusji. Ich powodem było debatowanie nad tym, czy Skarb Państwa stać na wypłacanie świadczeń każdej młodej mamie przez 12 miesięcy zwłaszcza, że dotyczy to zarówno pierworodnych dzieci, jak i każdego kolejnego. Polityka prorodzinna to typowy przykład ideologii na której opiera się Platforma Obywatelska, jednak chociaż rząd pracuje nad tym, aby młode kobiety chciały rodzić dzieci, to trudno przewidzieć, jak takie obciążenie budżetu odbije się na innych dziedzinach gospodarki. Zmianą na plus jest umożliwienie takiego urlopu również tatusiom, którzy zdecydują się pozostać w domu ze swoimi dziećmi. Ustawa macierzyńska została już zatwierdzona przez Donalda Tuska i weszła w życie, ale dyskusje wokół niej nadal trwają. Przyszłość pokaże, czy roczny urlop okaże się decyzją trafiona czy nie.

Nazwiska, które nieprzemijaną

Poza światem artystycznym dziedziną, która kreuje wielkie i niezapomniane postacie jest polityka. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że politycy, ci naprawdę wielcy i znaczący, są w stanie przetrwać w pamięci znacznie dłużej niż nawet znakomici artyści. O artystach nie pisze się w książkach historycznych ani nie uczy w szkołach. Artyści nie mają też wielkiego wpływu na losy kraju czy świata, a jedynie w niewielkim stopniu mogą kształtować jego kulturę. Do dziś w podręcznikach historii wymienia się znane osobistości z czasów rzymskich, cesarzy, prezydentów czy też osoby na niższych stanowiskach, ale oddające wielkie zasługi swojemu krajowi. Z założenia bycie politykiem to misja, którą wypełnia się dla jakiegoś większego celu. Niestety wielu współczesnych polityków zapomina o tym i traktują swój zawód, jako wyjątkowo intratny poszukując w nim własnych korzyści. Tacy ludzie nie mają szans zapisać się w pamięci przyszłych pokoleń. Aby zostać wielkim politykiem potrzeba przede wszystkim talentu i zaangażowania, a prawdziwie godne zapamiętania osoby pojawiają się sporadycznie. Nie sprzyjają temu również czasy, które pozbawione okazji to rewolucyjnych przemian, nie dają możliwości wykazania się swoimi talentami. Szansą jest praca nad zmianami w systemie politycznym czy gospodarczym, które zapiszą się na stałe w historii kraju.

Polityk na forum publicznym

Polityka to dziedzina działalności służąca ogólnemu interesowi publicznemu, choć niekoniecznie jego dobru. Niektóre zawody nie są jedynie zawodami sensu stricte, ale rodzajem misji, jaką wypełnia wybierająca je osoba. Często ta osoba czerpie przy tym spore korzyści materialne, ale z drugiej strony staje się osobą publiczną, co zobowiązuje ją do określonej postawy. Brak prywatności nie zawsze wynagradza wysoka pensja, a ograniczenie swobody do tego stopnia, że nie może on nawet w domowym dresie wynosić śmieci, bo sfotografuje do jakiś przygodny dziennikarz z pewnością jest problematyczne. Polityk w ogólnym przekonaniu powinien mieć nieposzlakowana opinię, chociaż, jak pokazuje praktyka, nie zawsze tak jest. Niestety politycy, to tylko zwyczajni, może nieco bardziej wykształceni ludzie, którym zdarzają się pomyłki i złe decyzje, dlatego często ich przeszłość staje się poważnym problemem w wykonywaniu zawodu. W rzeczywistości nikt w wieku 16 lat nie wie, czy chce i czy w ogóle będzie zajmował się polityką, dlatego nie jest w stanie jeszcze kreować swojego wizerunku. Doświadczenia pokazują jednak, że każdy z przedstawicieli tego zawodu oceniany jest bardzo szczegółowo przez opinię publiczną i to nie tylko w kontekście zachowań, ale również dostrzega się i krytykuje jego strój, towarzystwo czy nawet wygląd zewnętrzny.

Obrady po polsku

Obrady są standardowym elementem pracy każdego polityka, który zalicza się do określonej frakcji, jest członkiem rządu albo parlamentu. W polskiej rzeczywistości spotkania na forum niewiele różnią się od tych w innych krajach europejskich. Dyskusje nad poszczególnymi ustawami, wskazywanie ich plusów i minusów oraz usilne próby przekonania przeciwników, że to jest ten pomysł, któremu warto poświęcić czas to sedno większości takich spotkań. Problemem jest jednak fakt, że tyle uwagi poświęca się sprawom błahym, zamiast debatować nad zmianami w tych sektorach, w których faktycznie sytuacja wymaga przekształceń. Politycy w Sejmie potrafią godzinami kłócić się o jakiś drobny przepis dotyczący spraw formalnych, podczas gdy w takich sferach, jak służba zdrowia czy oświata kuleją i stanowczo cierpią na brak funduszy. Prawdziwym kwiatkiem sejmowych obrad są wycieczki osobiste posłów w stosunku do siebie i swojej moralności, co nie tylko nie licuje z powagą tej instytucji, ale również jest stratą czasu i pieniędzy na organizację takich obrad. Obrady po polsku często stanowią zaprzeczenie wizji kulturalnego rozwiązywania problemów, chociaż w rzeczywistości nie różnią się od tych uważanych za bardziej rozwinięte krajów zachodniej Europy. Być może w naturze polityków leży rozwiązywanie kwestii spornych drogą mało kulturalnych przepychanek.