1

2

3

4

5

 

Afera seksualna w Chinach

Obecnie rozgrywają się procesy chińskich developerów za to, że podjęli oni próby szantażu na politykach komunistycznych partii rządzących, w celu uzyskania przychylnych dla siebie decyzji. W cała sprawę zamieszanych jest około dwudziestu jeden polityków, którzy to byli nagrywani podczas stosunku seksualnego z kobietami, podstawionymi prze developerów. Ci z kolei wykorzystywali owe nagrania w celu szantażu tamtych. Politycy zostali ukarani. Z partii zostali wykluczeni najbardziej wpływowi działacze. Sprawa ta pokazuje, jak łatwo można wpływać na czyjeś decyzje. Gdyby owi politycy pozostali wierni swoim żonom i nie szukali przygodnych romansów, nie mieliby teraz problemów. Przykład Chin ujawnia, że tak naprawdę na decyzje polityczne dotyczące decyzji odnośnie gospodarki mogą być manipulowane pod wpływem szantażu. Wszyscy ludzie ulegają pokusom i nie są im obojętni również przedstawiciele rządu. Z pewnością takich afer będzie więcej i to nie tylko w Chinach. Dobrze, że wszczęto również postępowanie przeciwko developerom. Sprawa ta pokazuje, że tak naprawdę w świecie mediów i szerokiemu dostępowi do informacji można łatwo wykryć wszelkie nieprawidłowości. Ponad to ukazuje fakt, że politycy nie potrzebnie pragnęli chronić siebie, ulegając szantażystom. Na jaw wyszła cała afera, a oni ulegli szantażowi.

Ukraina w Europie

Pojawił się problem z Ukrainą, która po wygranej pomarańczowej rewolucji stała się jednym z państwa demokratycznych Europy i zaczęła swój nowy kurs w stronę Unii Europejskiej. Niestety na drodze stanęły im wybory i zwycięstwo Janukowycza, który został prezydentem. Ma on zapędy w stronę rządów autorytarnych. Zwycięstwa bardzo się cieszył i podkreślał władzom opozycji, że przecież teraz został wybrany w wolnych i demokratycznych wyborach, że naród go pragnie widzieć, jako swego przywódcę. Na spotkaniu Unii Europejskiej z przedstawicielami opozycji ukraińskiej, ci drudzy podkreślali, że nadal pragną stać częścią Europy. Niestety czasami trudno w to uwierzyć, a to ze względu na fakt, że prezydent Janukowycz nie stara się nawiązać owej współpracy. Obecnie jednak na Ukrainie są wprowadzane zmiany i reformy sądownictwa. Nie jest to zbyt zadowalające, ale obserwatorzy postanowili podkreślić to w raporcie i nawet stał się on pewną pochwałą dla rządu Janukowycza. Tak naprawdę jest to działanie psychologiczne, które ma na celu ukierunkowanie jego działań proeuropejskich. Jak twierdzą obserwatorzy, jego rządy kiedyś przeminą i ważne jest to, aby utrzymać Ukrainę przy Europie, a nie pozwolić jej odsunąć się w stronę Rosji. Czas pokaże, czy te zabiegi okażą się skuteczne. Opozycja polityczna na Ukrainie ma przed sobą ważne zadanie.

Politykom się wybacza, ale tylko mężczyzną

Skandale obyczajowe nie są obce politykom. Jednak dla wielu z nich łączy się to z zakończeniem życia politycznego. Obecnie pojawia się tendencja, że ci, którzy dopuścili się nieobyczajnych zachowań powracają na scenę polityczną. Wyborcy zdają się być im coraz bardziej przychylni. Dotyczy to głównie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jak się okazuje, jeżeli polityk może liczyć na wsparcie ze strony swojej żony, a także na fakt, że mu wybaczyła. To część wyborców także jest skłonna wybaczyć mu jego winy. Ponad to spowiedź w mediach lub prasie i przyznanie się do popełnionych czynów, także wpływa pozytywnie na obraz polityka. Amerykanie coraz częściej starają się rozdzielać życie prywatne polityka od jego kariery. Na powrót ma za pewne szanse ten, który cieszył się do pory skandalu przychylnością społeczeństwa. Dobrze wykonywał swoje obowiązki i był cenionym politykiem. Gorzej, jeżeli tak naprawdę, jego praca w rządzie i dla państwa nie przynosiła żadnych rezultatów. Wyborcy są skłonni wybaczać. Jednak jak wynika z badań, wybaczają tylko mężczyznom. Jeżeli skandalu obyczajnego dopuściłaby się kobieta, nie miałaby szans już na żadną karierę polityczną. Zatem panie piastujące urzędy polityczne muszą się dużo bardziej pilnować, gdyż ich grzechy nie zostaną wybaczone. I znów mężczyźni w życiu mają łatwiej.

Politycy kontra media

Sławomir Nowak minister budownictwa, transportu i gospodarki morskiej wystosował pozew do sądu przeciwko jednemu z najbardziej poczytnych tygodników w Polsce. Zażądał także zabezpieczenia 30 milionów ze strony wydawcy na rzecz przyszłego wyniku procesu. Niestety jest to strasznie wysoka kwota i większość obserwatorów twierdz, że sąd nie uzna tego wniosku w pozwie. Miałoby to straszne konsekwencje dla wydawcy, który za pewne straciłby soją płynność na samym początku procesu i nie mógłby już wydawać tygodnika. Polityk domaga się także sprostowania i przeprosin we wszystkich dostępnych mediach. Dziennikarze uważają, że pozew ten jest jawnym atakiem na wolność słowa. Politycy chcą w ten sposób przekazać mediom, że nie warto atakować poczynań i polityki rządu, gdyż mogą się liczyć z dużymi konsekwencjami finansowymi. Cała sprawa jest dość nieprzyjemne. Zarówno dla sfer politycznych, jak również mediów. Widocznie rząd za pomocą ministra chciał rozegrać pewną partię, aby dać dziennikarzom do zrozumienia, że nie wolno go krytykować. Jednak działanie takie wcale nie przysporzyło mu zjednania mediów, a raczej wszczęło z nimi wojnę. Czas pokaże, kto wyjdzie z tej batalii ze zwycięsko podniesionym czołem. Obserwatorzy twierdzą także, ze sam proces wcale nie musi przebiegać po myśli ministra i nie przyniesie mu zwolenników.

PO traci swoich wyborców

Coraz częściej się mówi o spadku poparcia dla partii rządzącej. Od Platformy Obywatelskiej zaczynają się odwracać jej wyborcy. Traci ona poparcie zarówno osób wykształconych, jak i tych bez wykształcenie. Odchodzą osoby zamożne i biedne. Tak naprawdę z każdej grupy społecznej, która oddała swoje głosy na Platformę Obywatelską wykruszają się jej wyborcy. Jest to dość duży elektorat, na który będą mogli liczyć zarówno politycy Prawa i Sprawiedliwości, jak również Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Z pewnością nie cieszy ich wynik sondaży, gdyż ci ludzie zdecydowali się nie brać udziału w wyborach. Jednak i tak pozostaje możliwość przekonania ich do siebie przez przedstawicieli tych partii. Prawdopodobnie po nowych wyborach może zmienić się układ sił w rządzie. Jednak na chwilę obecną partię rozpoczną walkę o pozyskanie elektoratu nieprzychylnego Platformie Obywatelskiej, a jeszcze niezdecydowanego. Pomimo faktu, że partia ta nadal prowadzi w sondażach, to jednak nie może czuć się bezpieczna. Kryzys gospodarczy stał się z pewnością jedną z przyczyn, dla których tracą przychylność wyborców. Zamiast walczyć z powolnieniem gospodarki i ją przyspieszyć, zajmują się zupełnie innymi sprawami, które tak naprawdę nie interesują większości. Politycy zapomnieli o tym, że obywatele pragną poczucia stabilizacji.

Obecne tendencje wyborcze

Platforma Obywatelska pewnie zaczyna odczuwać już niechęć wyborców wobec niej. Jednak jak przekonują politycy sondaże to jeszcze nie wszystko. A różnica pomiędzy nimi, a partią Jarosława Kaczyńskiego, czyli Prawem i Sprawiedliwością mieści się w granicach błędu statystycznego. Oczywiście szkoda, że naród nie ma większej wyobraźni, jeżeli chodzi o wybory i nie pragnie się zdecydować na większe zmiany polityczne. Każdy podkreśla niezadowolenie z partii rządzącej. Jednak nikt nie decyduje się po radykalne środki, jakimi może być głosowanie na zupełnie nowe postacie w polityce. Wszyscy zdają się trzymać już sprawdzonych środowisk i nadal narzekać, że państwa i gospodarki nikt nie ratuje. Czasami zdarza się, jakiś niby nowy twór, jak Ruch Palikota pojawia się w ławach sejmowych. Jednak ciągle jest to odgrzebywanie starych twarzy, które po prostu zmieniły partię lub założyły własną. Takie zabiegi kosmetyczne przynoszą sukces, ale w większości przypadków tylko jednorazowy. Na scenie politycznej najwięcej nadal mają do powiedzenia dwie główne partie, ale tak naprawdę tylko za sprawą wyborców. W państwie demokratycznym głosują ludzie, a obecnie głosy dotyczą tylko tego, czy ktoś chce, aby rządziła Platforma lub nie chce rządów Prawa i Sprawiedliwości i odwrotnie. A przecież wybory nie powinny na tym polegać.

Obecne sondaże ukazują wygraną czterech partii

Najnowsze sondaże zdają się mówić, że partia Jarosława Kaczyńskiego jest w stanie wygrać wybory. Wskazują to także pewne ruchy polityczne w miastach, gdzie w dodatkowych wyborach zwycięża ich kandydat. Lub odwołanie całej rady miasta, której przedstawicielami byli politycy Platformy Obywatelskiej i wybór na ich miejsce przedstawicieli z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Nowe wybory pozostawiłyby w sejmie tylko cztery partie. Prawo i Sprawiedliwość, jak również Platformę Obywatelską, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Polskie Stronnictwo Ludowe. Dwie pozostałe, które są obecnie w sejmie nie otrzymałyby wymaganego minimum i znalazłyby się poniżej progu wyborczego. Jednak nie cieszy zapewne fakt, że Polacy są skłonni głosować tylko w obrębie dwóch partii politycznych. Scena polityczna kraju jest nudna i jeżeli wyborcy nie zdecydują się na większe zmiany, to taką pozostanie. Władza będzie przechodzić z Prawa i Sprawiedliwości na Platformę Obywatelską, a mimo wszystko dwie te partie pokazały już, że ludzie są niezadowoleni z ich reform i sposobu sprawowania polityki. Pozostali politycy powinni zabrać się ostro do pracy, gdyż są mało widoczni w mediach i pokazać, że poza tymi dwoma molochami istnieją inne możliwości wyborcze. Platforma Obywatelska nie czuje się jednak na razie zdetronizowana.

Nieudana reforma sześciolatków

Pojawia się coraz szersza liczba zwolenników i przeciwników reformy systemu edukacyjnego. Zwolennicy podkreślają, że większość sześciolatków w krajach europejskich kontynuuje naukę w szkole i nie dzieje im się krzywda. Podkreślają także, że przecież reforma ta jest konieczna ze względu na niski przyrost demograficzny. W ten sposób będzie można ocalić szkoły od likwidacji. W przedszkolach za to znajdzie się miejsce dla dzieci trzy i czteroletnich, które nie były przyjmowane ze względu na fakt zapewnienia miejsc sześciolatkom i obecnie także pięciolatkom, które zostały objęte obowiązkiem szkolnym. Natomiast przeciwnicy tej reformy podkreślają fakt, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie tak małych dzieci, że to rodzice powinni decydować o tym, czy ich dziecko ma iść do szkoły, czy pozostać w przedszkolu. Podkreślają fakt, że w ten sposób odbiera się dzieciństwo ich dziecku. Ostatnio reforma systemu edukacji dotycząca zmian w programach nauczania także wywołała liczne sprzeciwy rodziców, którzy pragnęli, aby ich dzieci uczyły się czytać i liczyć już na etapie przedszkola. Reforma, która nakazała więcej zabawy wywołała oburzenie. Obecnie burzą się przeciw temu by ich dzieci mogły zacząć się uczyć rok wcześniej w szkole. Przed politykami będzie postawione nowe zadanie, jeżeli6 przeciwnicy reformy zbiorą podpisy w sprawie referendum.

Lewica nie lewica

Wysuwa się zastrzeżenia dotyczące partii lewicowych w kraju. Niektórzy zarzucają im, że są zbyt mało lewicowe i to dzięki temu, że ich poglądy są bliższe centrum powoduje przegrane w wyborach. Tak naprawdę niegdyś lewica stała po stronie mniejszości seksualnych, wolności społecznej, głosiła tezy antykościelne. Na obecnej scenie politycznej kraju najbardziej lewicowi politycy zdają się być związani z partią Ruch Palitkota. Jednak są niekiedy karykaturą lewicowych poglądów. Dla społeczeństwa, aż nazbyt prezentują postawy antykościelne, poparcie dla środowisk homoseksualnych oraz nawoływanie do wolności i legalizacji choćby narkotyków miękkich. Tak naprawdę partia ta uderza w najmniej znaczące wartości dla społeczeństwa i pragnie przyciągnąć do siebie ludzi młodych i zbuntowanych, którzy opowiedzą się za nimi. Sojusz Lewicy Demokratycznej, tak naprawdę z lewicą zaczyna mieć coraz mniej wspólnego. Stał się już chyba bardziej centrolewicowy. Wydaje się, że bardziej pragną przypodobać się większości, zamiast pokazać swoją odmienność i stanąć w obronie idei państw o charakterze lewicowym. Niestety walka o głosy wyborców staje się ważniejsza. Prawdziwa lewica przestaje istnieć, a pojawiają się tylko nieudolne namiastki partii, które próbują udawać i wręcz karykaturalnie naśladować myśl polityków lewicowych.

Czy uda mu się wygrać z systemem?

Chiński bloger wystąpił do sądu o odszkodowanie za to, że spędził rok w obozie ciężkich prac, po tym, jak opublikował żartobliwy poemat na temat jednego z czołowych przywódców partii komunistycznej. Tamten cieszył się wówczas silnym poparciem ze strony władz. Jednak stracił je po tym, jak wyszła na jaw afera z zamordowaniem brytyjskiego biznesmena. W toku śledztwa żona polityka przyznała się do jego otrucia. Ponad to ujawniono liczne nadużycia ze strony polityka, związane z korupcją. W ten sposób popadł on w niełaskę i został zawieszony w prawach członka klubu partii komunistycznej. Jednak przykład Chin pokazuje, że jest to kraj, w którym zwykły obywatel nie ma prawa głosić nieprzychylnych komentarzy na temat polityków, którzy są u władzy. Bloger postanowił wykorzystać fakt odbycia kary i to, że polityk jest odsunięty, a jego nieskazitelna osoba utraciła swój honor. Wystąpił on po odszkodowanie. Niestety obserwatorzy twierdzą, że nie otrzyma wysokiego odszkodowania, jeżeli w ogóle jakieś otrzyma. Prawdopodobnie jego sprawa mogłaby stanowić precedens w chińskim prawie, a na to władza nie może sobie pozwolić. W Chinach wiele osób było osadzonych więzieniach i skazanych na obozy pracy. Jeżeli blogerowi uda się wygrać, może to spowodować falę pozwów przeciwko państwu i domagania się odszkodowań od innych.