1

2

3

4

5

 

Czy istniał prawdziwy komunizm?

Ustrój komunistyczny zawierał w swym przekazie obietnicę równego traktowania każdego. Polityka kochała zwykłego obywatela, który był robotnikiem. Pracował ciężko na rzecz państwa, zakładał rodzinę i wychowywał dzieci w duchu komunistycznym. Tak naprawdę w swej czystości polityka komunistyczna dawała wiele ludziom. Niestety nikt, kto sprawował władzę w państwie komunistycznym nie zrozumiał idei tego ustroju, a pragnął jedynie władzy i zysków. Ustrój komunistyczny zakładał równe traktowanie obywateli, pracę na potrzeby społeczeństwa. Wielu polityków współczesnych, jak i tych z minionych dekad wykorzystywało te hasła dla własnych potrzeb, budując ustrój nie komunistyczny, a totalitarny. Dlatego licznym ludziom komunizm źle się kojarzy, choć z czystych swych założeń, które nie były wykorzystywane, nie był złym ustrojem. Jednak warto się zastanowić czy polityka komunistyczna ma rację bytu. Czy ludzie są gotowi na to, aby być dla siebie wsparciem i równi wobec siebie. Może właśnie brak tej gotowości spowodował, że ten ustrój polityczny nie miał racji bytu. Dla Polaków komunizm kojarzy się z okresem stalinizmu i prześladowań. Jednak trzeba pamiętać o tym, że był to bardziej ustrój totalitarny oparty na władzy centralnej i hołdzie jednego człowieka. Także w Chinach trudno mówić o komunizmie, a raczej o państwie totalitarnym.

Antypolityczne społeczeństwa na świecie

Czasami warto się zastanowić nad tym, czy polityka jest nam potrzebna. Na czym ona dokładnie polega. Ludzie wybrali system demokratyczny, który uznali za najlepszą formę rządzenia państwem. Daje on możliwość głosowania i wyboru swoich reprezentantów. Niestety niesie ze sobą także wielkie ryzyko. Większość obywateli oddaje w ręce polityków możliwość decydowania za nich w sprawach istotnych. Głosując na kogoś nie możemy być pewni do końca, czy będzie to osoba rzetelna, która w pełni zrealizuje zamierzenia swojego programu wyborczego. Może okazać się, że polityk jedno obiecywał, a robi zupełnie coś przeciwnego. Tak naprawdę na całym świecie istnieją rządy. W krajach uprawia się różną politykę. W niektórych częściach świata jednak ingerencja państwa w życie obywateli jest bardzo słaba. Ludzie mogą sami decydować o tym, co robią, gdzie mieszkają. Żyją zupełnie inaczej niż mieszkańcy krajów zachodnich. Niekiedy nie wiedzą nawet o tym, że mają prezydenta i rząd. Tendencje współczesnego świata dążą do tego, aby polityka i ingerencja państwa w życie obywateli coraz bardziej się upowszechniała. Pragną tego ze względu na chęć ujednolicenia systemów, które ułatwiłyby współpracę międzynarodową. Patrząc na przykład tamtych społeczeństw można im pozazdrościć tego, że nie muszą zważać na szereg przepisów.

Prezydent dożywotni lub tymczasowy

Prezydent jest to najwyższa funkcja polityczna w państwie. Zazwyczaj jest on wybierany w wolnych wyborach demokratycznych i pełni tę funkcję prze okres czterech lat. Zdarza się jednak, że jest ona pełniona dożywotnie, ale dotyczy to głownie krajów, w których nie ma systemu demokratycznego, a dyktatorski. Prezydent jest głową państwa i rządu. Reprezentuje on swój kraj na scenie międzynarodowej. Podpisuje najważniejsze ustawy i wprowadza reformy. Funkcję prezydenta można pełnić także tymczasowo. Wiąże się to ze stanem, kiedy wybrana głowa państwa nie może wypełniać swoich obowiązków, ze względy na stan zdrowia, śmierć, chorobę i inne czynni, które zmuszają do wycofania się z życia politycznego. Tymczasowo funkcję prezydenta pełni się aż do momentu ogłoszenia nowych wyborów i wyboru przez społeczeństwo nowej głowy państwa, albo do czasu, gdy wygaśnie czas sprawowania tego urzędu przez poprzednika. Tymczasowego prezydenta nie wybiera naród, tylko jest mianowany na to stanowisko osoba zajmująca drugie, co do ważności stanowisko w kraju. Zazwyczaj wszystkie takie sprawy regulują odpowiednie zapisy konstytucyjne. Wybory prezydenckie stanowią jeden z ważniejszych elementów w polityce kraju. Każda partia stara się przygotować swoich przedstawicieli. Stanowi to dla nich priorytet, gdyż tym samym zyskają poparcie.

Problemy ze sprawiedliwością

Jan Krzysztof Bielecki był Prezesem rady Ministrów w 1991 roku, a następnie ministrem do spraw kontaktów z Europejską Wspólnotą Gospodarczą. Jako polityk był związany z Kongresem – Liberalno-Demokratycznym. Z wykształcenia jest ekonomistą, dlatego po zakończeniu kariery politycznej zajął miejsce prezesa Banku Polskiego SA. Obecnie jego nazwisko wypływa w przypadku żądań Jarosława Kaczyńskiego, który domaga się powołania komisji śledczej w sprawie tak zwanego lobby na rzecz firm rosyjskich. Prawo i Sprawiedliwość domagają się powołania komisji śledczej, gdyż podejrzewają, że w sprawę tą nie jest tylko zamieszany Jan Krzysztof Bielecki, ale także inni bardziej wpływowi politycy, między innymi Aleksander Kwaśniewski. Chcą wyjaśnić, jak doszło do tego, że spółki rosyjskie z taką łatwością przejęły kapitał polskich firm. Polityk jest jednak bardzo sfrustrowany tego typu nagonką, Jak twierdzi Bielecki nikt nie pytał go w tej sprawie, a poprzez działania Prawa i Sprawiedliwości musi liczyć się z nagonką na swoją osobę i rasistowskimi wyzwiskami. Niestety sprawa nie została do końca wyjaśniona. Były premier musi się nadal tłumaczyć za pertraktacje z spółką rosyjską. Przeprowadzone śledztwo przez ABW wykazało jednak, że nie miało nic takiego miejsca i zdementowało wszelkie domniemania. Jednak Prawo i Sprawiedliwość nadal domaga się komisji.

Refundacja in vitro do kosza?

Przygotowana ustawy dotycząca dofinansowania in vitro w Polsce przez polityków nie wywoła entuzjazmu w państwie. Jak się okazuje do tej pory żadna placówka nie zgłosiła do refundacji tego świadczenia, a to za sprawą niejasnych przepisów. Placówki boją się, że mogą popełnić jakieś błędy i ponieść kary związane z nieprawidłowym odczytaniem i ich wypełnieniem. Rząd nad przepisami w sprawie in vitro długo pracował. Po licznych debatach w tej sprawie i przygotowaniu rozlicznych projektów ustaw, które zakładały dofinansowanie tej metody, ale także określenie, w jakim stopniu ma ona przebiegać i kto ma prawo z niej korzystać. Pojawiło się w rozważaniach polityków wile dylematów natury etycznej. Metoda in vitro budzi szereg zastrzeżeń, zwłaszcza w szereg osób wychowanych w duchu religii chrześcijańskiej. Wielu posłów starało się przygotować ją w taki sposób, aby zadowolić każdą ze stron. Niestety obecny projekt dofinansowania in vitro nie spotkał się z odzewem placówek zajmujących się tą metodą. A to właśnie ze względu na opis procedury i tego, kto może z niej korzystać. Miejmy nadzieję, że prace sejmu nie pójdą jednak na marne. Przygotowaniu ustawy poświęcono wiele czasu i miała się stać nadzieją dla par bezpłodnych, których nie stać na tak drogie leczenie. Widać jednak, że politycy nie wzięli pod uwagę placówek i ich obaw.

Reforma edukacji dzieci sześcioletnich

Zadaniem polityków jest wprowadzanie reform w państwie. Jedną z nich była reforma dotycząca sześciolatków, którzy swoją naukę mają rozpocząć w pierwszej klasie szkoły podstawowej, a nie tak, jak było do tej pory kontynuować ją w przedszkolu. Obecnie rodzice mogli wybrać, czy dziecko idzie do przedszkola, czy do szkoły. Od przyszłego roku nie będzie takiej możliwości. Jest to reforma rządowa, która bardzo podzieliła obywateli. Większość rodziców nie jest zadowolona z faktu, że ich dzieci mają rozpocząć naukę w szkole. Uważają, że są na to zbyt małe. W telewizji prześcigają się reklamy społeczne przedstawicieli obu stanowisk. Politycy wprowadzili tą reformę z myślą o młodszych dzieciach, aby zrobić dla nich miejsce w przedszkolach. Rodzice mieli wybór przez te lata, ponieważ rząd dał czas placówkom edukacyjnym na to, aby się przygotowały. Tak naprawdę reforma ta pochłonęła mnóstwo pieniędzy z budżetu. Samorządy musiały dofinansować szkoły, które były zobowiązane do przygotowania miejsca dla dzieci sześcioletnich. Wydaje się, że obecnie nie jest najlepszym pomysłem to, aby rezygnować z tej reformy, ze względu na poczynione przygotowania i poniesione koszty. Dużo dzieci uczy się już w szkołach bez większych problemów. Za granicą normalną rzeczą jest to, że dzieci sześcioletnie są w szkole.

Reforma służby zdrowia

Społeczeństwo ma dość kolejek do lekarzy, ciągle niepewnej przyszłości służby zdrowia, narzekają na lekarzy i ich wygórowane żądania. Tak naprawdę służba zdrowia w Polsce prosi się o reformy już od dłuższego czasu. Kolejni ministrowie zdrowia powoływani przez premierów zdają się jednak nie mieć większych pomysłów. Przeszliśmy już przez kasy chorych, a obecnie męczą społeczeństwo Narodowym Funduszem Zdrowia, który miał stanowić antidotum na całą niezdrową sytuację. Niestety reforma ta nie przyniosła spodziewanych efektów. Narodowy Fundusz Zdrowia cierpi także na brak środków finansowych. Pacjenci cierpią nie mogąc dostać się do lekarzy specjalistów. Rząd wprowadza coraz to nowsze rozwiązania, które zdają się tylko coraz bardziej utrudniać życie pacjentów oraz personelu medycznego. Szpitale bankrutują, nie mają środków na leczenie ludzi oraz przeprowadzanie zabiegów. Coraz to nowsze wytyczne tworzone przez polityków wprowadzają zamieszanie. Kolejni ministrowie zdrowia tracą poparcie społeczne. Widocznie reforma służby zdrowia dla polskich polityków jest zbyt trudnym tematem. Pochłania coraz więcej pieniędzy z budżetu i nie przynosi żadnych korzyści. Bartosz Arłukowicz, obecny minister zdrowia także nie sprawdził się w tej funkcji. Obserwatorzy sądzą, że będzie on na liście do zmian w rządzie.

Wybory do kongresu

Wydaje się, ze amerykanie stworzyli jeden z lepszych systemów politycznych na świecie, z którego pragną czerpać inni. Wybory do kongresu odbywają się, co dwa lata. Dzięki temu kampania wyborcza w tym kraju nigdy się nie kończy. Senatorowie i reprezentanci muszą ciągle zabiegać o głosy swoich wyborców oraz dbać o realizację obietnic wyborczych. Tak naprawdę w okresie dwóch lat nie uda się wymazać z pamięci błędów i wpadek, które popełnił dany polityk na początku swojej kadencji. Ta ciągła obserwacja i niekończąca się kampania wyborcza zmuszają wybranych polityków do tego, aby przykładali się do swojej pracy rzetelnie i wykonywali ją przez cały czas. Inna sytuacja jest w Polsce, gdzie zawsze słyszymy o realizacji obietnic przed wyborczych dopiero w czasie przed wyborami, a tak prawie nic się nie dzieje. Zbyt długi okres od wyborów do wyborów sprawia, że większość wpadek polityków ulega zapomnieniu, jak również pokładanych w nich nadziei. Do kongresu kandydatów wybiera się na zasadzie prawyborów, które są dokonywane w łamach danej partii. W Stanach Zjednoczonych nie można mówić także o takim zjawisku, jak cisza przedwyborcza. Ona tam nie obowiązuje. Dlatego kandydaci za pomocą mediów walczą do końca o pozyskanie, jak największej liczby zwolenników. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że żaden system polityczny nie jest doskonały.

Wybory prezydenckie w USA

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych Ameryki odbywają się, co cztery lata. Inaczej niż wybory do kongresu, które mają miejsce, co dwa lata. Stad też sprawując urząd prezydenta może się dowiedzieć, czy on i jego partia nadal cieszą się poparciem. Tak było w przypadku prezydenta Busha, którego partia w połowie jego kadencji przegrała wybory do senatu. Prezydenta wybiera się najpierw z kandydatów danej partii w prawyborach. Członkowie partii oddają swoje głosy i to oni decydują, kogo będą popierać w wyborach. Barack Obama za pierwszym razem musiał właśnie wziąć udział w takich wyborach, żeby móc liczyć na poparcie. Będąc już prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki nie musi się martwić o to, aby startować w prawyborach. Jeżeli podejmie decyzję o ponownym kandydowaniu na fotel prezydencki, uzyska on poparcie automatycznie. W przypadku zaprzysiężenia na prezydenta, pełni on tą funkcję do ściśle określonego czasu. Z datą wyznaczoną na koniec kadencji jego obowiązki przejmuje prezydent elekt, który pełni je do powołania nowego prezydenta. Po wygranych wyborach wybiera on sobie wiceprezydenta i obsadza najważniejsze stanowiska w rządzie. Kandydować można tylko dwa razy. W przypadku, jeżeli wiceprezydent w połowie kadencji prezydenta przejmie jego obowiązki, będzie mógł kandydować na to stanowisko tylko raz.

Zlecenie zabójstwa – uniewinniona

Julia Tymoszenko jest była premier Ukrainy. Po wygraniu pomarańczowej rewolucji i wszczęciu budowy demokratycznego państwa została wybrana podczas pierwszych wolnych wyborów do rządu Ukrainy. Została jej premierem. Niestety wiele trudności, które niosła ze sobą świeża demokracja i zmian społecznych, spowodowały to, że w następnych wyborach ludzie odwrócili się w stronę ludzi związanych z dawnym reżimem i oddali na nich głosy. W ten sposób Julia Tymoszenko straciła poparcie. Obecnie prokuratura generalna zakończyła dochodzenie w sprawie doniesienia, że odpowiada ona za zlecenie zabójstwa Jewgienija Szczerbania, jego żony oraz pracownika na lotnisku w Doniecku. O tym wszystkim zawiadomił prokuraturę syn zamordowanego. Jednak nie znaleziono na to żadnych dowodów i prokurator był zmuszony umorzyć postępowanie. Kariera polityczny Julii Tymoszenko bardzo szybko się zakończyła. Została ona skazana na siedem lat więzienia za przyjmowanie korzyści materialnych w trakcie negocjacji i zawierania umów gazowych z Rosją. Jednak większość widzi w tym rolę polityczną i chęć usunięcia jej ze sceny politycznej kraju. Zwłaszcza wybrany prezydent pragnie w ten sposób ochronić siebie przed największym przeciwnikiem politycznym. Przeciwko Julii Tymoszenko nadal toczy się wiele spraw, w których jest podejrzana o liczne przestępstwa.