Wolność słowa przed sądem

Na polskim forum politycznym toczy się dyskusja związana z konfliktem, jaki zaistniał pomiędzy jednym z ministrów, a znanym polskim tygodnikiem o charakterze politycznym. Konflikt rozpoczęła zamieszczana w tygodniku krytyka polskiego rządu, wyrażona zgodnie z zasadami wolnego słowa, jakie obowiązują w kraju. Niestety niektórym przedstawicielom ze świata ministerialnego krytyka nie przypadła do gustu i sprawa znajdzie swój finał przed sądem. Trudno powiedzieć, co zdecydowało o takim rozwiązaniu sprawy, gdyż akurat ten tygodnik nie jest znany z wulgarnego i mało cenzurowanego oceniania świata rządzącego, dlatego rodzi się pytanie, czy minister nie wytrzymał paru słów prawdy, czy też w sytuacji, kiedy wszyscy na wszystkich wyciągają różne brudy najlepszym rozwiązaniem jest prewencyjne zadziałanie na wszelki wypadek. Sprawa sądowa może, choć nie musi skończyć się dla tygodnika bankructwem, a to byłoby już dostateczną przestrogą dla wszystkich innych pism, które zechcą wyrażać głośno swoje opinie o członkach rządu. Podejmowanie decyzji o pozywaniu czasopism za negatywna ocenę polityka to kwestia indywidualna. Prasa jest polityczną codziennością, a to, czy ktoś poczuje się obrażony Czu tez uzna artykuł za konstruktywną krytykę jest uzależnione od jego prywatnych odczuć i mniej czy bardziej ugodowego charakteru.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.